English version - Polska wersja - version Espanola: English version  Wersja polska  Version espanola
  • Strona główna
  • Moje podróże
  • Podróż marzeń -
    Siłami Natury
  • Australia podróże,
    wiza studencka itd
  • Warto zwiedzić (zdjęcia)
  • Polecam - książki,
    filmy, sprzęt itd
  • O sobie
  • Świat oczyma Eweliny
  • Kontakt

29.04 do 4.05.07, 5 dni, kurs bankowy 1€ = 660 F (CFA, Frank środkowo-afrykański)

osobówką przez pustynięzwiedzanie – jestem pełen podziwu dla samochodów osobowych marki Toyota i Mazda. Miałem przyjemność przejechać nimi przez pustynie. Znużony bezczynnym czekaniem w nigeryjskim Nguigmi, ze sporymi wątpliwościami decyduję się jednak wejść do małego pojazdu z napędem tylko na 2 koła. W przewodnikach i u znajomych znalazłem opis trasy jako bardzo trudnej i męczącej, wymagającej samochodu 4x4 lub ciężarówki. Miejscowi zapewniali jednak, iż te osobówki przejeżdżają tę trasę raz w tygodniu, a cała rzecz polega na tym, iż samochody te transportowane są kontenerowcem z Europy do Beninu (po ich stanie jestem przekonany, że są kradzione), skąd wynajęci kierowcy przewożą je na sprzedaż do Ndameny. Moje pytanie - dlaczego nie przez Nigerię? Tam asfalt i krócej. Korupcja i łapówki - otrzymuję odpowiedź – wychodzi drożej. To wszystko tłumaczy, a zresztą skoro dotarli już aż tutaj (drogę opisałem w „Niger”), to znaczy, że wiele potrafią.

chwila prze burzą piaskowąKierowcy jadą szybko, pewnie, mijają piaszczyste wydmy tylko sobie znanym objazdem. Co jakiś czas, któryś z 5 wspaniałych, utyka w piachu – wtedy w użycie idzie łopata i siła pchania wszystkich członków konwoju. Przekraczamy granicę, mkniemy czasami po suchym dnie Jeziora Czad, to znów walczymy z wydmami, raz po raz gubiąc ślady kół na piasku, ponownie odnajdujemy coś co przypomina dróżkę, mijamy zagubione wioski, spotykamy ciekawych ludzi itp. Trzeciego dnia wygodnej jazdy widziałem pięknie oświetloną białą drogę z ciemnym niebem w tle – dobry motyw na fotografię. Na szczęście nie muszę prosić szalejącego kierowcy o zatrzymanie się dla mnie, bo akurat utknęliśmy znowu w piachu. Wyszedłem wiec zrobić zdjęcie i w niecałą minutę później rozpętała się gwałtowna, cudowna i porywista burza piaskowa. Zamieć przeczekaliśmy w samochodzie, gdyż nie dało się jechać w takich warunkach.

Naszym celem było Jezioro Czad, którego powierzchnia drastycznie zmienia się w zależności od pory suchej lub deszczowej, zwykle od 10,000 do 25,000 kilometrów kwadratowych. Swojego czasu było ono największym słodkowodnym jeziorem świata, a podczas wielkiej suszy jaka nawiedziła Sahel w 1984 roku wyschło ono zupełnie i nie powróciło już do wcześniejszych wymiarów. Teraz z roku na rok staje się mniejsze. W sympatycznej wiosce Bol wynajmujemy tanio łódkę i płyniemy na relaksacyjną przejażdżkę. Przyjemność przerwał jednak jeden z naszych wioślarzy, który za naszą zaliczkę kupił sobie klej i się naćpał, łódka zaczęła nabierać wody, a wiatr zniósł nas w sitowie. Na szczęście jezioro jest płytkie. Nasz odurzony kapitan wskoczył w końcu do wody po pas i pchał łódkę do brzegu (co zajęło 2 godzinki). Umowa między nami była taka, że dopływamy do wioski na drugim brzegu i potem wracamy, ale widząc to amatorstwo odpuszczamy. Po powrocie naskoczyła na nas grupa cwaniaków, żądając opłaty za rzekome używanie ich łódki – odesłałem ich krzykiem do ćpuna, tam niech roszczą swoich praw.

kobiece kwiaty pustyniZ robieniem zdjęć trzeba było uważać, bo nie miałem zezwolenia (można je otrzymać w ciągu 2 tygodni w stolicy, ale tam jeszcze nie dotarłem), a niektórzy usiłowali od nas wyciągnąć za to trochę kasy – jednak nie daliśmy się złapać na gorącym uczynku. Wieczorem w Bol, w domu bogatego biznesmena, ćwierć wioski oglądała mecz Ligi Mistrzów, no i jak to czasami bywa (a w Afryce częściej niż czasami), na sam koniec podczas rzutów karnych, w Bol wyłączono prąd. Wynik poznałem 3 dni później.

W Czadzie obowiązuje prawo, iż turyści muszą rejestrować się na policji lub w urzędzie imigracji w każdym miasteczku, w którym zatrzymują się na noc (wypełnić druczek, dołączyć 2 fotografie itp). Formalności ku naszemu zaskoczeniu okazały się nawet przyjemne, bo funkcjonariusze byli ludźmi z pewną dawką poczucia humoru. Pogłoski o ich korupcji były podawane w każdym niemal źródle wiedzy, w międzynarodowym rankingu uznawani są za liderów światowych. Od nas jednak nic nie chciano (poza próbami przy robieniu zdjęć), ale to może dlatego, że samochodami przez pustynię jechał z nami Ghanijczyk, który nie miał wizy w ogóle i często służyłem za tłumacza. Wszystko jednak sprowadzało się do faktu wzięcia łapówki i puszczenia go dalej, a następna kontrola znowu chciała go deportować, chyba że zapłaci....i wymawiali konkretną kwotę, którą zwykle zbijaliśmy do 5000 CFA. I tak najpierw w policji, a potem w imigracji, a na koniec jeszcze wojsko upominało się o swoją dolę.

W Ndamena ludzie często pytali nas z niedowierzaniem i wymowną gestykulacją, jakby w formie zabawnej pretensji: "Vous etes touristes ou quoi?” (Jesteście turystami czy kim?). No cóż, kraj niespokojny na północy i wschodzie, więc turyści docierają tu rzadko. Jedynie mała manifestacja w centrum miasta odbiegała od normy, podczas której nawiedzony muzułmanin przemawiał energicznie do zebranego tłumu, a za nim widniał transparent z rysunkiem m.in. jak biały zabija czarnego – tak na wszelki wypadek nie podchodziliśmy pytać o szczegóły. Poza tym było przyjemnie – to pierwszy kraj, od Maroka, gdzie powszechnie na ulicy serwują zdrowe naturalne soki owocowe, ludzie mili a pustynia magiczna.

Po prostu było czadowo!

miejscowość Obiekt cena w F €/ 1os czas ocena Uwagi
Bol
Piroga po Jeziorze Czad + napiwek dla niećpającego
2000*F/ 2os + 500 F/ 2os €1.9 2 h ok wioślarz si naćpał
      €1.9      

noclegi – w Ndamena pokłóciłem się już w pierwszym hotelu Hirondelle, gdy po ustaleniu ceny, właściciel zmienił zdanie z ceny za pokój na cenę na osobę. Musieliśmy iść nieco dalej, do Ma Carriere. Tutaj wytargowaliśmy nawet niską cen jak na drogą stolicę, ale nasza klitka była ekstremalnie duszna, mała, ciemna (bez prądu). Do tego jeszcze było strasznie głośno, gdyż jak na burdelik przystało, za ścianą funkcjonował barek z dyskoteką (wrzeszczące kolumny - zasilanie z generatora), a pokoiki wiadomo, nie są wynajmowane do spania, tylko do zabawy. Było bezsennie, ale może poza weekendem jest lepiej.

miasto hotel i adres N Nocleg cena za noc €/ 1os oc Uwagi
Ndjamena Ma Carriere, LP 1 Pokój 8000*F/ pok €6.1 klitka, bez prądu, duszno, głośno
  Na dziko 2 na pustyni        
  W gościnie 1          
    4     €6.1 (1)    

transport – nie ma regularnego połączenia z Nigrem, pozostaje więc czekanie. Przynajmniej wtedy łatwiej było dostać się z Nigru do Czadu aniżeli odwrotnie, a to dzięki wcześniej opisanemu przemytowi samochodów z Beninu do Czadu. Podczas tego przejazdu miałem własne wygodne siedzenie w samochodzie osobowym Toyota Corolla. A mijaliśmy w Czadzie przeładowane ciężarówki do tego stopnia, że kierowca musiał spoglądać pomiędzy wiszącymi nogami ludzi siedzących na kabinie, bo naczepa była już naładowana do granic możliwości, bagażem i ludźmi.

dzień Trasa Transport cena w F €/ 1os Czas km
108 - 109 Nguigmi - Bol dane w Niger Niger 45 + Czad 215
110 Bol - jezioro Czad Piroga koszt w zwiedzaniu 2 h 3
112 Bol - Ndjamena Auto 7500*F €11.4 9 h 340
114 Ndjamena - Nguale Minibus 300 F/ os + 50 F/ bag €0.5 30' 15
        €11.9   573

Wizy – naszą wizę otrzymaliśmy w Niamey po bezpośredniej rozmowie z konsulem, który po zadaniu kilku pytań wziął od nas fotografię, skasował 15,000 CFA (24 €), a w formularzu w rubryce o noclegach kazał wybrać jeden z hoteli z prospektu turystycznego. Po godzinnej wizycie wyszliśmy szczęśliwi z miesięczną wizą w ręku.

Czad posiada także swoje placówki w Kamerunie (w Garoua i w Yaounde), Libii, Nigrze, Nigerii, Sudanie i Republice Środkowo-Afrykańskiej.