English version - Polska wersja - version Espanola: English version  Wersja polska  Version espanola
  • Strona główna
  • Moje podróże
  • Podróż marzeń -
    Siłami Natury
  • Australia podróże,
    wiza studencka itd
  • Warto zwiedzić (zdjęcia)
  • Polecam - książki,
    filmy, sprzęt itd
  • O sobie
  • Świat oczyma Eweliny
  • Kontakt

Polecam podróżnicze

Sprzęt
Kuchenka/gotowanie

Sprzęt kuchenka/gotowanie

Cztery pytania zanim zdecydujemy się na zakup: Gdzie planujemy wyjazd? Na jak długo? Gotowanie samej wody czy całego obiadu? Na ile osób przypadnie jedna kuchenka?

Kiedy mamy stały dostęp do kupna butli gazowych, wtedy bierzemy kuchenkę gazową i sprawa jest prosta. Jest to wygodne i łatwe (mimo to miałem kiedyś wypadek podczas gotowania w namiocie - szczegóły tutaj). Co jakiś czas zaopatrujemy się w kanistry propan-butan i grzejemy. Minusy - nie można ich przewozić samolotem, nie działają dobrze przy niskich temperaturach, ich wydajność spada wraz z siłą wiatru, po zużyciu dalej musimy nosić pusty kanister, gdyż nie da się go na nowo napełnić (nie ekologiczne). W zależności od brzucha właściciela, jeden 230 gramowy kanister gazu propan-butan (20%/80%) powinien wystarczyć na 3-5 dni. Są w miarę tanie i lekkie. Ich waga zaczyna jednak przeszkadzać, jeśli marsz jest dłuższy niż kilka dni, lub korzysta z nich większa grupa ludzi - po prostu nosić 10 kanistrów gazu nie ma sensu. Wtedy kuchenka paliwowa będzie lżejszą opcją.

DragonflyKuchenkę paliwową bierzemy jeśli idziemy gdzieś na dłużej, lub jedziemy w zimne lub dzikie rejony, gdzie nie ma dostępu do kupna butli gazowych. Paliwo kupimy niemal wszędzie. Zdecydowanie odradzam osobom, które regularnie upuszczają talerze na podłogę podczas zmywania, nie potrafią wymienić żarówki, wrąbują w słup na prostej ulicy, potykają się o płytki chodnikowe itp. Do tego trzeba być trochę bardziej zaradnym. Problemem dla niektórych osób może być obsługa takiej kuchenki, nie jest to jednak tak skomplikowane jak to wygląda. Oprócz paru trików przy odpalaniu, trzeba też czyścić taką kuchenkę. Kuchenka ta działa dobrze w każdych warunkach np. na dużych wysokościach, czy w niskich temperaturach.

Paliwo:
- Benzyna/rozpuszczalnik ekstrakcyjny (rektyfikowany) to najczyściej spalające się paliwo, łatwiej jest też czyścić kuchenkę po tym paliwie. Niestety nie do kupienia na każdej stacji benzynowej.
- Nafta spala się nawet mocniej niż rozpuszczalnik ekstrakcyjny, ale "brudniej".
- Benzyna bezołowiowa lub ropa również mogą być używane w tych kuchenkach, ale wtedy czyszczenie musi odbywać się dużo częściej.

Liderem światowym jest firma MSR. Do wyboru jest wiele modeli kuchenek. Dla mnie najbardziej istotny jest fakt, aby dana kuchenka mogła operować na każdym wspomnianym wyżej paliwie. Modele Dragonfly oraz XGK EX (€110) takie właśnie są. Nie należą jednak do najlżejszych - około 500 gram. Na jednej butli paliwa (600ml) możemy zagotować od 30 do 38 litrów wody (zależnie od warunków i rodzaju paliwa). Proces spalania paliwa jest głośny, ale szybki.

Mini AtomicKuchenka alkoholowa. Paliwo do tej kuchenki dostaniemy nawet w supermarkecie. Działa na denaturat (alkohol metylowy) albo spirytus 95% (alkohol etylowy), ale ten drugi może być drogi. Taka kuchenka to szczyt prostoty - tam nie ma się co popsuć. Jest praktycznie niesłyszalna, ale również bardzo wolna oraz bez możliwości regulacji płomienia. To jest jednak mój wybór na 3-sezonowy treking. Zakupiłem model domowej roboty Mini Atomic od gościa z USA, no i działa! Waży praktycznie mniej niż powietrze. Cena €14. Potrzeba nam też "coś", na czym będzie stał garnek. Na 600ml alkoholu zagotujemy około 15 litrów wody. Kuchenka nie działa dobrze na wysokościach lub w zimnie, ciężko też gotować obiad dla więcej niż dwóch osób.

Do każdej kuchenki potrzebujemy zapalniczkę lub zapałki. Te na iskrę często się blokują, więc zabezpieczenie i tak musimy mieć.
Bardzo przydatna jest osłona od wiatru. Czasami wystarczy lekka zwijana folia aluminiowa.
Szybciej zagotować oznacza również używać pokrywki, która też może służyć jako talerz.

Jaki materiał naszego garnka? Stal nierdzewna to już chyba przeżytek, niezniszczalna, ale ciężka. Aluminium jest tanie i szybko się nagrzewa, szybko też oddaje ciepło (dlatego trudno pić z niego, gdyż pali w usta). Jeśli smażymy obiad, to ciepło rozchodzi się równomiernie po powierzchni garnka, nie przypalimy go tak łatwo. Tytanowe garnki są lżejsze, możemy też kupić wersję "nie-przypalającą", czyli wyłożoną jakimś materiałem (nie teflonem). Tytan nie rozprowadza ciepła równomiernie po powierzchni, grzeje bardziej w miejscu bezpośrednio pod płomieniem, aniżeli na dalszych miejscach patelni. Wolniej przyjmuje ciepło niż aluminium (nieznacznie), ale nie pali w usta. Jest za to drogi (od €30 za 900ml nie-przypalający się garnek).

Wielkość garnka/kubka zależy od naszych potrzeb - gotujemy obiad czy tylko wrzemy wodę w celu zalania liofilizowanego jedzenia. Jesteśmy sami czy w grupie? Jeżeli tylko zalewam wodę do potraw liofilizowanych, wystarcza mi kubek 600ml (nie musi być wyłożony powierzchnią anty-przypalającą, gdyż gotuję samą wodę) oraz garnuszek w formie pokrywko-talerza-patelni. Przy dwóch osobach z gotowaniem, mam jeszcze dodatkowo płytszy, ale szerszy garnek o pojemność 1500 ml.

Potrzebujemy jeszcze łyżkę i nóż, tytanowe ważą po 8 gram. Widelec nam niepotrzebny. Wypada jeszcze z sobą zabrać worki na śmieci, ściereczkę do czyszczenia, kanister na paliwo kuchenkowe oraz w zależności od rodzaju podróży, większy nóż do operacji cięcio-samoobronnej.

powrót na początek strony